Kilkanaście lat temu jedyną szansą leczenia nadpotliwości była operacja – usunięcie gruczołów potowych. Zdarzało się jednak, że po tym zabiegu pożądany efekt utrzymywał się tylko kilka lat, po czym funkcję usuniętych gruczołów przejmowały inne znajdujące się obok. Można było przeprowadzać takie operacje tylko w okolicach pach. Inne obszary ciała, które dotyka nadpotliwość, a więc dłonie i stopy nie mogły być leczone operacyjnie. Teraz możemy je leczyć toksyną botulinową.

Na czym polega zabieg?

W leczeniu nadpotliwości wykorzystujemy toksynę botulinową. Jej działanie polega na blokowaniu włókien nerwowych, które zaopatrują gruczoły potowe. Zabiegi są prawie bezbolesne. Jednak jednorazowy zabieg wstrzyknięcia wiąże się z koniecznością nakłucia danej okolicy pach, stóp lub dłoni kilkadziesiąt razy.

Jakich efektów można się spodziewać?

Efekt zmniejszenia ilości wydzielanego potu można zaobserwować w ciągu kilku dni po zabiegu. Utrzymuje się on około sześciu – ośmiu miesięcy, a u osób powtarzających terapię kilkakrotnie – nawet do półtora roku.

Zabieg nie jest niebezpieczny, ale ogólny stan zdrowia poddającej mu się osoby musi być dobry. Pacjent nie może także mieć problemów z krzepnięciem krwi ani chorować na miastenia gravis, czyli dolegliwość neurologiczną, polegającą na osłabieniu siły mięśniowej. Leczenia nadpotliwości przy pomocy toksyny botulinowej nie zaleca się u kobiet w ciąży i matek karmiących.